Takiego wała!

Coś ostatnio nam się nie powodzi. Katastrofa lotnicza, powódź, a niektórzy kibice dorzucają i główkę Jopa. Nie ma co, los nas Polaków ostatnio nie rozpieszcza. Testuje, upomina i jak mówi nie jedna babcia; …karze za pychę. Ja tam zwalam na wulkan, jest daleko i nie odpyskuje. Zawsze można zwalić też na deszcz. Przewalone jednym słowem.

Kolejna powódź dała do zrozumienia wielu ludziom, że rozsądek i bezpieczeństwo powinny brać górę nad rzeczami drugiej kategorii i dobrami doczesnymi. Ktoś tu coś zawalił. Z powodzią jest wiele związanych ciekawych powiedzonek jak np. „Robienie wałów”. Może to mieć różnorakie znaczenie i niekoniecznie kojarzyć się z wielką wodą, ale może mieć ogromne znaczenie w przyszłości i konfrontacji z wielką wodą. Poza tym być tak częstym zjawiskiem jak deszcz.
Jednak jest coś gorszego niż robienie wałów. Jest to robienie wała z kogoś przy robieniu wałów. Ooo, to już poważna sprawa, bo to może skończyć się już poważnym wtopieniem. Wtopić można też wtedy, kiedy przy „robieniu wałów” na śliskim gruncie z kimś bliskim, skacze się i pływa się po głębokiej wodzie. Wtedy  trzeba bardzo uważać bo „tonący brzytwy się chwyta”, a może i pod wodę wciągnąć. Można się wodą zachłysnąć. Po czymś takim można zostać obrzuconym błotem, a nawet przymulonym na lata. Wtedy zaczyna grunt usuwać  się spod nóg, pół biedy kiedy człowiekowi ma kto rękę podać i uda się uniknąć bagna. Nie wolno “robić wałów” jak się jest zalanym, bo rozmywa się rzeczywistość i traci przezroczystość sprawy. Mój znajomy był tak zalany podczas powodzi, że trzeźwiał dwa dni. Po prostu nawalił. Mówił, że chciał się odkazić bo w kranie brudna woda szła. To nie przelewki.
Przewalone, jednym słowem, jedni „robią wały, a inni bronią wałów i dobytku”. Takie życie. Na pocieszenie dodam, że „Co cię nie zabiję, to cię wzmocni!”. Nie damy się hej! Takiego wała!

Dodaj odpowiedź