Niechciane dzieci.

Od ostatniego wpisu trochę się zmieniło, ale czy na lepsze? Niestety nie. To moje osobiste zdanie i tyle.
Sprawa która mnie ostatnio nie tyle zbulwersowała co zasmuciła to ilość porzuceń niechcianych dzieci. Tylko na przestrzeni kilku tygodni media podały kilka przypadków. Najbardziej smutny chyba pogrzeb 1,5 rocznego chłopca, który został znaleziony w jeziorze koło Cieszyna, później chłopiec porzucony w parku z kilkoma słodyczami znaleziony przez rowerzystę, aż wreszcie noworodek – wcześniak w reklamówce na którymś z lotnisk. To zapewne nie wszystkie przypadki. To dramat naszego społeczeństwa, patologia, ale przede wszystkim problem, któremu trzeba przeciwdziałać.
Jestem w stanie zrozumieć patologię, o ile ją można zrozumieć, ale jako „nowy” ojciec nie mogę zrozumieć dlaczego w taki sposób człowiek może pozbywać się „kawałka siebie”. Jeśli kogoś nie chcę, to wcale nie muszę postępować w ten sposób. Wiem jak niektórzy ludzie bardzo starają się o dzieci i nie mogą ich mieć, a niektórzy ten dar tak nikczemnie traktują.
Najgorsze jest to, że przypadki się mnożą. Byłem kiedyś wolontariuszem w domu dziecka i było to ogromne przeżycie mentalne, osobiste. Dzieci które nikomu nic nie wyrządziły, bezbronne, znalazły się tam odcięte od  rodziców z różnych powodów. Wiele z dzieci nie cieszyły nowe zabawki, pyszne batoniki, gry etc. Niektóre cały czas czekały na rodziców i to było dla nich najważniejsze. Każdy przejaw uczucia dla tych dzieci był dla nich wspaniały, ale nic nie zastępowało nawet krótkiego kontaktu z rodzicem, nawet tym dotkniętym choroba alkoholową, czy nawet przeszłością kryminalną.
Najgorsze jest to, że dzieciom tym przykleja się łatkę kryminalistów, trudnych, etc. Tylko ze względu na to gdzie się znalazły, a nie kim są. Oczywiście, że zdarzały się trudne dzieci i młodzież, ale mnóstwo dzieciaków jest fantastycznych, których start w dorosłe życie jest dużo trudniejszy. W szkołach często są dziećmi drugiej kategorii w oczach rówieśników, a bywa, że nawet nauczycieli.
Tak czasem jest, że nie doceniamy tego co mamy albo doceniamy kiedy już tracimy. Dzieci podobno to najlepsza inwestycja (kuzyn twierdzi, że najdroższa, ale to chyba dlatego, ze mocno w nie inwestuje), ale przekonujemy się chyba o tym dopiero kiedy jesteśmy dziadkami i najlepiej kiedy wszyscy przyjeżdżają na wigilię. Wtedy widać sens życia, a o życie tu chodzi, godne życie, zwłaszcza dzieci.
TymoteuszOd ostatniego wpisu trochę się zmieniło, ale czy na lepsze? No jasne, że tak!
Jednak sprawa która mnie ostatnio nie tyle zbulwersowała co przeraziła to ilość porzuceń niechcianych dzieci. Tylko na przestrzeni kilku tygodni media podały kilka przypadków. Najbardziej smutny chyba pogrzeb 1,5 rocznego chłopca, który został znaleziony w jeziorze koło Cieszyna, później chłopiec porzucony w parku z kilkoma słodyczami znaleziony przez rowerzystę, aż wreszcie noworodek – wcześniak w reklamówce na którymś z lotnisk. To zapewne nie wszystkie przypadki. To dramat naszego społeczeństwa, patologia, ale przede wszystkim problem, któremu trzeba przeciwdziałać.
Jestem w stanie zrozumieć patologię, o ile ją można zrozumieć, ale jako „nowy” ojciec nie mogę zrozumieć dlaczego w taki sposób człowiek może pozbywać się „kawałka siebie”. Jeśli kogoś nie chcę, to wcale nie muszę postępować w ten sposób. Wiem jak niektórzy ludzie bardzo starają się o dzieci i nie mogą ich mieć, a niektórzy ten dar tak nikczemnie traktują.
Najgorsze jest to, że przypadki się mnożą. Byłem kiedyś wolontariuszem w domu dziecka i było to ogromne przeżycie mentalne, osobiste. Dzieci które nikomu nic nie wyrządziły, bezbronne, znalazły się tam odcięte od  rodziców z różnych powodów. Wiele z dzieci nie cieszyły nowe zabawki, pyszne batoniki, gry etc. Niektóre cały czas czekały na rodziców i to było dla nich najważniejsze. Każdy przejaw uczucia dla tych dzieci był dla nich wspaniały, ale nic nie zastępowało nawet krótkiego kontaktu z rodzicem, nawet tym dotkniętym choroba alkoholową, czy nawet przeszłością kryminalną.
Najgorsze jest to, że dzieciom tym przykleja się łatkę kryminalistów, trudnych, etc. Tylko ze względu na to gdzie się znalazły, a nie kim są. Oczywiście, że zdarzały się trudne dzieci i młodzież, ale mnóstwo dzieciaków jest fantastycznych, których start w dorosłe życie jest dużo trudniejszy. W szkołach często są dziećmi drugiej kategorii w oczach rówieśników, a bywa, że nawet nauczycieli.
Tak czasem jest, że nie doceniamy tego co mamy albo doceniamy kiedy już tracimy. Dzieci podobno to najlepsza inwestycja (kuzyn twierdzi, że najdroższa, ale to chyba dlatego, ze mocno w nie inwestuje), ale przekonujemy się chyba o tym dopiero kiedy jesteśmy dziadkami i najlepiej kiedy wszyscy przyjeżdżają na wigilię. Wtedy widać sens życia, a o życie tu chodzi, godne życie, zwłaszcza dzieci.

4 odpowiedzi do “Niechciane dzieci.”

  1. las artes mówi:

    Takie reakcje są okrutne, choć oczywiście można je zrozumieć. Czy młodzi ludzie wezmą ślub cywilny czy kościelny, to ich wolny wybór. Jeżeli rodzice kochają swoje dziecko, to dobrze, żeby mu towarzyszyli w ważnych chwilach jego życia, także wtedy, gdy te wybory są niezgodne z ich światopoglądem. Ślub cywilny to przynajmniej jest jakiś ślub, ale co mają robić rodzice, kiedy ich dziecko żyje w konkubinacie? Czy mamy ich odwiedzać, czy mamy ich zapraszać? Bo czy to nie jest zgoda na niemoralne życie?

  2. W równoległym świecie żyją potwory, wszelkich barw, kształtów i rozmiarów. Jako źródło energii wykorzystują odpowiednio przetworzony ludzki krzyk, który zbierają podczas nocnych wypraw do sypialni dzieci. Wyprawy te wiążą się dla nich z bardzo wysokim ryzykiem. Powszechnie bowiem uważają, że ludzie są toksyczni, a kontakt z nimi – niebezpieczny. Jednak dziewczynka o imieniu Boo nie tylko nie daje się przerazić, ale podąża za ciemiężycielami do ich krainy. Świat potworów zostaje odwrócony do góry nogami.

  3. admin mówi:

    A to byłby dobry film s-f:-))))

  4. admin mówi:

    Nikt nie pojmie sensu życia na ziemi, jeśli nie zrozumie tego, że życie to dar, choć nie każdy urodził się w bogatej i szczęśliwej rodzinie. Dzieci są wyjątkowe ponieważ są “czyste”, myślą prosto, mówią prawdę, ale przede wszystkim są bezbronne. Wielu ludzi zbyt szybko żyje i nie dostrzega tego, co posiada, a posiada czasem bardzo wiele. Ludzie szukają szczęścia wokół, a to szczęście, jest obok nich i często wyciąga rękę albo się uśmiecha. Kształtowanie i wychowanie dziecka to ogromna odpowiedzialność i praca, której efekty zbiera się w przyszłości. Za robienie krzywdy dzieciom dawałbym największe kary. Ktoś kto dostrzeże dzieci jako dar choćby był w bardzo ubogiej rodzinie będzie szczęśliwy. Dawanie szczęścia i opieka nad dziećmi z pewnością zaowocuje jeśli nie w trakcie to w przyszłości.

Dodaj odpowiedź