Temat który dawno chciałem poruszyć to ludzie, którzy zatracili, dosłownie sprzedali bądź nie odkryli swojego „ja”. Dotyczy to eksponowania, wyrażania swoich opinii, zachowania, postaw, która wynika ze zdrowego rozsądku, systemu wartości, intuicji, ale i z uwarunkowań społecznych, politycznych, które mogą mieć ogromny wpływ na budowanie przyszłości naszego kraju oraz pokoleń. W imię zasady, że nic się nie dzieje bez celu i wszystko ma sens, każda postawa ma znaczenie. Problem polega na tym, że konsekwencje niektórych zachowań i działań mogą mieć destrukcyjny wpływ na naszą psychikę i koleje losu. Świadomych negatywnych zachowań dodam dla jasności. Dlaczego tak się dzieje i kiedy?
Jak zwykle w centrum wszystkiego jest człowiek, który kształtuje rzeczywistość, a raczej ich mała część (wg mojej opinii). Dlaczego mała? Ano dlatego, że wielu ludzi nie angażuje się bezpośrednio czy pośrednio w tworzenie historii, nawet lokalnej, a często ma duże pretensje bądź wymagania.
Demokracja zjadana przez apodyktyczne działania, rządze, które stoją ponad wartościami i rekompensowaniu niedowartościowania w polityce i wiele innych wynaturzeń są groźne dla demokracji i czynnego udziału w życiu publicznych w najmniejszym jego aspekcie, jak choćby wyrażenie swojej opinii na zebraniu wiejskim. Niestety proces się pogłębia i stwarza zagrożenia, których gołym okiem nie widać. Ludzie rozsądni, zrażeni do powielających się negatywnych postaw unikają brania czynnego udziału w życiu publicznym, bo po co? Często są to społecznicy, którym dziękuje się za pracę pomówieniami i innymi, w odróżnieniu do urzędników, których Państwowa posada służy do dorobku i trampoliny politycznej. Brak wyrażania swoich poglądów często krytycznych powoduje, że słyszymy to, co chcemy słyszeć, jeśli mamy więcej oleju w głowie i widzimy, że nie tędy droga to wycofujemy się z życia publicznego, na arenie której często zostają ludzie słabi, wykorzystując do swoich własnych interesów ludzi jeszcze słabszych, grając na ich potrzebach dóbr doczesnych, wytworzeniu strachu i zniekształcaniu rzeczywistości w postaci wykorzystywania technik do tego stworzonych; od mediów począwszy, marketing politycznych, aż po czułe uściski, mając w głowie i planach zupełnie co innego. To wszystko w pięknym zapakowanym towarze o nazwie „Polska” i pojęcia patriotyzm, którego dochodzi do nagminnego nadużycia na potrzeby własne.
Każdy ma prawo głosu i nikt nie może zabronić nikomu wyrażania swoich poglądów, podstawa demokracji. Dziwna zaczyna być ta demokracja, kiedy człowiek mówi jedno, a robi co innego. Wtedy widać gołym okiem, że na wielu ludziach są wręcz wymuszane zachowania niepożądane bądź pod naciskami, niezgodne z tym co dyktuje rozum i sumienie. Jest kilka pytań dlaczego? Czy jest głupi? Czy się boi? Czy jest wprowadzany błąd celowo? Czy tkwi w chorym układzie z którego nie ma wyjścia? Pytanie gdzie jest patriotyzm, zdrowy rozsądek i …sumienie. Układ, strach, dobra przeminą, zostanie teczka, sumienie i owoce takich postaw, a tu się nie da zrobić „delate”.
Można oszukiwać innych, ale nie da się oszukać samego siebie. Ile można tkwić w takim psychicznym bagnie?
Człowiek, który nie ma swojego „Ja”, albo jest ono stłumione w jakikolwiek sposób jest po prostu słaby. Pytanie dlaczego? Żeby zacząć chodzić nie wystarczy po upadku wstać z ziemi, ale zacząć poruszać nogami i to w dobrym kierunku. Tak też jest z nami. Żeby człowiek mógł być sobą, musi mieć odwagę, żeby mieć „ja” (niektórzy na to mówią jaja), musi przede wszystkim myśleć i robić to co się myśli i dyktuje rozum, a nie wypada bądź się musi. Poczucie wartości wtedy jest wysokie, a resztę zostawiam sumieniu i opatrzności Bożej, w która bardzo wierzę, podobnie jak Boską ocenę naszych uczynków. Wierzę, że twoje „Ja” pójdzie za prawdą, a to co masz w spodniach podpowie Twojemu rozumowi kim jesteś. Czasem spotkałem się z ludźmi skromnymi, którzy mówili; Jestem dziadem, ale honorowym! Oni mówili prawdę, zdobyli szacunek, mieli „Ja” i honor, a TY je masz?
Temat który dawno chciałem poruszyć to ludzie, którzy zatracili dosłownie, sprzedali bądź nie odkryli swojego „ja”. To “Ja” dotyczy eksponowania, wyrażania swoich opinii, zachowania, postaw, która wynika ze zdrowego rozsądku, systemu wartości, intuicji, ale i z uwarunkowań społecznych, politycznych, mogących mieć ogromny wpływ na budowanie przyszłości naszego kraju oraz pokoleń. W imię zasady, że nic się nie dzieje bez celu i wszystko ma sens, każda postawa ma znaczenie. Problem polega na tym, że konsekwencje niektórych zachowań i działań mogą mieć destrukcyjny wpływ na naszą psychikę i koleje losu. Świadomych, negatywnych zachowań dodam dla jasności. Dlaczego tak się dzieje i kiedy?
Jak zwykle w centrum wszystkiego jest człowiek, który kształtuje rzeczywistość, a raczej ich mała część (wg mojej opinii). Dlaczego mała? Ano dlatego, że wielu ludzi nie angażuje się bezpośrednio czy pośrednio w tworzenie historii, nawet lokalnej, a często ma duże pretensje bądź wymagania. Innym powodem to po prostu brak zainteresowania.
Demokracja zjadana przez apodyktyczne działania, rządze, które stoją ponad wartościami i rekompensowaniu niedowartościowania polityką i wiele innych wynaturzeń są groźne dla demokracji oraz czynnego udziału w życiu publicznym, w najmniejszym jego aspekcie, jak choćby wyrażenie swojej opinii na zebraniu wiejskim. Niestety proces się pogłębia i stwarza zagrożenia, których gołym okiem nie widać. Ludzie rozsądni, zrażeni do powielających się negatywnych postaw unikają brania czynnego udziału w życiu publicznym, bo po co? Często są to społecznicy, którym dziękuje się za pracę pomówieniami, w odróżnieniu do urzędników, których Państwowa posada służy do dorobku i trampoliny politycznej. Brak wyrażania swoich poglądów często krytycznych powoduje, że słyszymy to, co chcemy słyszeć, jeśli mamy więcej oleju w głowie i widzimy, że nie tędy droga to wycofujemy się z życia publicznego, na arenie której często zostają ludzie słabi, wykorzystując do swoich własnych interesów ludzi jeszcze słabszych, grając na ich potrzebach dóbr doczesnych, wytworzeniu strachu i zniekształcaniu rzeczywistości w postaci wykorzystywania technik do tego stworzonych; od mediów począwszy, marketing politycznych, aż po czułe uściski, mając w głowie i planach zupełnie co innego. To wszystko w pięknym zapakowanym towarze o nazwie „Polska” i pojęcia Patriotyzm, którego dochodzi do nagminnego nadużycia na potrzeby własne.
Każdy ma prawo głosu i nikt nie może zabronić nikomu wyrażania swoich poglądów, podstawa demokracji. Dziwna zaczyna być ta demokracja, kiedy człowiek mówi jedno, a robi co innego. Wtedy widać gołym okiem, że na wielu ludziach są wręcz wymuszane zachowania niepożądane bądź pod naciskami, niezgodne z tym co dyktuje rozum i sumienie. Jest kilka pytań dlaczego? Czy jest głupi? Czy się boi? Czy jest wprowadzany błąd celowo? Czy tkwi w chorym układzie z którego nie ma wyjścia? Pytanie, gdzie jest patriotyzm, zdrowy rozsądek i …sumienie. Układ, strach, dobra przeminą, zostanie teczka, sumienie i owoce takich postaw, a tu się nie da zrobić „delate”.
Można oszukiwać innych, ale nie da się oszukać samego siebie. Ile można tkwić w takim psychicznym bagnie?
Człowiek, który nie ma swojego „Ja” albo jest ono stłumione w jakikolwiek sposób, jest po prostu słaby. Nie musi tak jednak być bo to zależy tylko od nas samych. Żeby zacząć chodzić nie wystarczy po upadku wstać z ziemi, ale zacząć poruszać nogami i to w dobrym kierunku. Tak też jest z nami. Żeby człowiek mógł być sobą, musi mieć odwagę, żeby mieć „ja” (niektórzy na to mówią jaja), musi przede wszystkim myśleć, robić to co się myśli i mieć ukształtowany system wartości. Wtedy poczucie wartości jest wysokie, a resztę zostawiam sumieniu i opatrzności Bożej, w która bardzo wierzę, podobnie jak Boską ocenę naszych uczynków. Wierzę, że „Ja”, którego fundamentem jest prawda określa osobowość człowieka i odpowiada na pytanie “kim jestem?” Czasem spotkałem się z ludźmi skromnymi, którzy mówili; Jestem dziadem, ale honorowym! Oni mówili prawdę, zdobyli szacunek, mieli „Ja” i honor, a TY je masz?