Czyżbym był szczęściarzem?!

papier toaletowyOtóż wiele złego w ostatnim czasie czytałem na temat PKP, nawet wśród moich znajomych. A ja napiszę jak było dzisiaj. Z Warszawy miałem pojechać do Krakowa, pociągiem. Ceny biletów po 119 zł, ale i…po 43 zł! TLK (Tanie Linie Kolejowe), bez ulgi. Dodam, że jako student w latach 97-2001 jeździłem ze zniżką Expresem po ok. 32-36zł, a komfort i czas przejazdu był ten sam. Mój pociąg (z Gdyni), do Krakowa spóźnił się tylko o 3,5 min. Komfort jazdy OK. A teraz prawdziwa bomba, w ubikacji było czysto, było mydełko, woda i…papier toaletowy!!! Nie wierzyłem własnym oczom, czyżby wiedzieli, że pojadę tym pociągiem? No sorry, ale nie mogę narzekać, no może jedynie na remonty dworca centralnego, ale cóż, POlska w budowie! W Krakowie udałem się na dworzec autobusowy, co widzę? Pospieszny do Zakopanego, ale jakiś taki ładny był, aż się nie chciało wierzyć, że takim cackiem mógłbym dojechać do Pcimia, praktycznie bezpośrednio. Oczywiście kolejne pytanie ile to będzie kosztowało? Tak realnie to obstawiałem na ok. 12 zł, ale co tam, jak szaleć to szaleć.
Pytam grzecznie kierowcy czy w Pcimiu się zatrzymuje, bałem się, bo kiedyś za samo pytanie w pospiesznym (do Zakopanego) można było kierowcy zepsuć humor. Tak oczywiście-odparł. Czekało mnie jeszcze najtrudniejsze pytanie, ile kosztuje bilet do Pcimia. Czekałem na odpowiedź, jak na wyniki klasówki, a pan mówi, że 7 zł, powtórzyłem pod nosem z niedowierzaniem bo kiedyś buliłem co najmniej dychę! Sobie myślę, extra. Rozsiadłem się jak przystało na chłopa ze wsi w luksusowym autokarze, a tu nagle, a tu nagle, nie mogę uwierzyć. Nie, nie spotkałem Dody, to było coś bardziej potrzebnego mi w tym momencie.  Poczułem chłód klimatyzacji, prawdziwy lekki podmuch rześkiego powietrza z klimatyzacji. Przy całodniowej tułaczce, klima z podróżą za 7zł do Pcimia w 40 min, no to bomba, jak mawiał Shrek. Tak sobie myślę, ty to Jacek farciarz  jesteś i tak mało ci do szczęścia brakuje.
PS. Papieru w pociągu nie używałem, pomyślałem, ech…, niech się inni też nacieszą. PS II. A jutro napiszę relację pt. “Warszawa w oczach chłopa z Pcimia”.

Jedna odpowiedź do “Czyżbym był szczęściarzem?!”

  1. gabisolka mówi:

    wow :D ale i tak najbardziej mi się podobało zdanie “rozsiadłem się jak przystało” :) :):):)

Dodaj odpowiedź