Archiwum z Wrzesień 2010

Polska Droga Krzyżowa, XV stacja – Pałac Prezydencki

poniedziałek, 6 Wrzesień 2010

Każdy kraj ma swoje atrakcje turystyczne więc my nie możemy być gorsi. Kraje prześcigają się w pomysłach jak przyciągnąć turystów czymś oryginalnym. Jedni robią największa pizze, inni budują plaże w miastach, jeszcze inni… No właśnie.

My Polacy wysuwamy się na czołówki mediów w promocji kraju, z tym, że w dość niekonwencjonalny sposób. Górować zaczyna turystyka sakralno-żenująca. Potrafimy z niczego zrobić coś, podstwę ekonomiczną to z pewnością ma, ze względu na niskie koszty inwestycji.  Pytanie tylko jakie są tego efekty oraz różnego typu bilanse.
Oczywiście tematem jest obecność Krzyża pod Pałacem Prezydenckim, który powinien ludzi jednoczyć, a znów podzielił, podobnie jak ostatnio Wawel i nie o czekoladki
Miałem taką przypadkową (jak zwykle) okazję być „pod Krzyżem” i w odległości 15 m od nowej tablicy przed pałacem upamiętniającej tragedię.  Ot taka atrakcja, trzeba zobaczyć pomyślałem, miałem „farta” bo w dodatku byłem naocznym świadkiem chwili, jak facet rzuca fekaliami w tablicę i całą resztę szopki. Gdybym wtedy nie ustalał z żoną zakupów przez telefon, być może miałbym dość popularny film dokumentalny zrobiony komórką z całego zajścia. Tylko ten kolor brązowy był jakoś dziwny. Tak czy inaczej czułem się jak w cyrku bo już nikogo nie interesowała z publiczności sprawa Krzyża, tylko słychać było chichot i szyderczy ton całej sprawy lokalnych przechodniów, turystów, którzy stanowili 90% tłumu z aparatami w ręku.
Ot taka nowa Polska atrakcja turystyczna, szkoda, że przykra i związana z symbolem naszej wiary. Mamy tyle Krzyży w Polsce, że czy on będzie stał tu, czy tam to naprawdę sprawa drugoplanowa.
Tak wielu ludzi mówiło w tłumie i ja też się z tym zgadzam.
Z mojego punktu widzenia, to przykre, że tyle czasu poświęca się sprawie, która jest podgrzewana przez pewne środowiska i marnotrawiony cenny czas ludzi, medialny, mentalny i wprowadzany chaos, który nic dobrego nie wróży.
Zawsze mama mówiła; …synu, Bóg jest wszędzie, ale do Kościoła idziemy się pomodlić bo tam jest Jego dom… Ale (niektórzy), muszą być oryginalni, dumni, pokazać innym, że „My” wam pokażemy kto tu rządzi i basta! No tak, skoro jest Palma w Warszawie na rondzie, to czemu nie można zostawić małego drewnianego, spontanicznie postawionego Krzyża przed pałacem i zostawić.
Tak patrząc ekonomicznie, to w Centrum Opatrzności chyba przeciągi są, bo miał być drugi Licheń, a jakoś tak pustawo. Jak tak dalej pójdzie to pobliskie markety zaczną padać. Tak sobie myślę, że gdyby stacje TV oddały czas reklamowy równy relacjom wydarzeń spod Krzyża + równowartość rachunków  miasta stołecznego Warszawy za straż miejską i inne wydatki, związane z całym przedstawieniem, to chyba powodzianie mieli by z głowy remonty.
No to w takim razie mój postulat; skoro Krzyż może stać tam, gdzie garstce podsycanych ludzi się to podoba, to ja poproszę o umożliwienie zrobienia kawiarni na cmentarzach, zwłaszcza w Dzień Wszystkich Świętych bo czasem jest bardzo zimno i taka kawa postawiła by na nogi wiele osób. A co!
Przykre jest dla mnie to, że Kościół mocno się angażuje w politykę zwłaszcza przed wyborami z ambony i raz po raz, a jak przyjdzie powiedzieć mocne słowa i opowiedzieć się, to nie ma komu bo po co się narażać jednej czy drugiej stronie.  Wtedy jakaś taka „bezwładność ogarnia ”.  A może by tak coś o pojednaniu do ludzi?  Więcej wiary! A jak ktoś zacznie bawić się w politykę to musi się liczyć z konsekwencjami.  Nie chodźcie tą drogą! Cóż kijem wody nie zawrócę, ale swoje poglądy i zdrowy rozsądek mam. Do Kościoła chodzę, ale porządek musi być. 30 lat plonów demokracji, to Se napisze co będę chciał, bo tak myślę.
Podobno „w Krzyżu Zbawienie”, a jak widać na razie mamy „drogę przez mękę”.