Życie to podobno szuka wyboru. Mamy wolną wolę i wybieramy sami, na ile jest to możliwe. Każdy co minutę staje z wyborem czegoś. Są też poważniejsze wybory i nie chodzi tu o Eroparlament bo i tak dla “szaraka” nic to nie zmieni. Wybieramy rzeczy, ludzi, sytuacje. Każdy wybór jest albo przemyślany albo sytuacyjny, spontaniczny. Efekty i konsekwencje są później różne. Najgorsze w tym jest to kiedy nasze wady, takie jak słobości, pokusy i inne stoją na przeszkodzie, a my brniemy w ślepy zaułek i wybieramy po prostu źle. Nie darmo muchy lgną do lepca. Konsekwencje zanmy. Wybieramy często przyjaźnie, które na pozór są super, ale czasem pozory mylą. Okazuje się bowiem, że osobom, którym zawierzamy jesteśmy najbardziej rozczarowani, a osoby które stoją trochę dalej, mogą być materiałami o wiele lepszymi na przyjaciół. Pół biedy jak przyjaźń jest tylko niewypałem, ale przykre, kiedy jesteśmy dodatkowo oszukiwani. Na pociechę można dodać, że przykre, ale dla tego, który oszukuje bo sam tapla się w swoim sosie. Natomiast prawdziwa przyjaźń to zaufanie, szczerość i uczciwość. Te cechy są naprawdę wielkie i je od razu można dostrzec, kłamstwo ma krótkie nogi i szybko wychodzi. Szanujmy Prawdziwych przyjaciół bo to ogromna wartość. Co do pseudo przyjaźni, zaufania i “prawdy” to szkoda, że tyle się na tym traci. Zwykłą szczerość zawsze się docenia, najbardziej okrutni moredercy ze skruchą byli inaczej traktowani, nawet łotrowi na Krzyżu zostało przebaczone. Pielęgnujmy to co mamy i nie dajmy się zwieźć słowom. To nie one zapewnieniam budują przyjaźń i zaufanie, tylko czyny, uczciwość i czas.
Wybierajmy mądrze, bądźmy dobrzy.
Archiwum z Maj 2009
Nie sztuką jest wybrać, sztuką jest wybrać dobrze…
sobota, 30 Maj 2009O myśleniu i robieniu.
piątek, 15 Maj 2009Jak nie mówię, to nie znaczy, że nie myślę, a jak mówię, to też myślę, ale nie zawsze mówię o tym, o czym myślę, bo jakbym powiedział o tym, o czym myślę, to lepiej żebym tego nie mówił. Zdarza się jednak, że mówię coś, o czym nie myślę, dlatego myślę, że nie powinienem o tym mówić. Myślę, że wtedy nie myślę, pomimo tego, że jednak myślę o tym, że nie myślę.
Najgorzej gdy nie myślę o tym co robię, a to robię, wtedy naprawdę nie myślę. Gorzej, kiedy myślę, że nie powinienem tego mówić i robić, a to robię i na dodatek o tym myślę. Przemyślałem i myślę, że to wystarczy do przemyśleń.
O kryzysie.
czwartek, 14 Maj 2009Cóż, świat biegnie dalej, Kubica się nie poddaje, Adam szykuje narty na zimę, a mój syn drze kolejną parę spodni. Właśnie o to chodzi, żeby każdy miał jakieś zajęcie. Nawet Chińczyk, od którego pewnie kupimy nowa parę spodni z metką, małej firmy spod Łodzi. Bo w interesie szanowni Państwo musi być ruch, a kryzys…Podobno jest tylko w książkach, tak twierdzi jeden poważny pan. Ja się z tym zgadzam, przyglądając się wokół, ciężko dostrzec prawdziwy, ksiąkowy kryzys. Można go dostrzec podzcas chwilowego zastoju przy milionowej lub kilku milionowej inwestycji albo wtedy jak się bierze autko za 300 tyś. nie w gotówce tylko w kredycie, to prawdziwy kryzys i dramat. Czy myśmy się czasem nie rozpuścili konsumpcją? Najlepszy przykład kryzysu podaje mi sąsiad. Twierdzi tak; “Rok temu zaczynałem pracę o 6 rano i robiłem do 20, a teraz zaczynam pracę o 6 i kończę już o 19 wieczorem”. Tak, to musi być bolesne zaprawdę. Inny dziękuje Bogu za kryzys bo w końcu może skończyć remont domu i odpocząć od klientów. Ja też mam kryzys, jest strasznie sucho w ogrodzie i muszę częściej podlewać. Tak więc, kryzys na wsi widać, ale w mediach, które zachęcają by się rozczulać, zamiast wziać za robotę i wdrażać zdroworozsądkowe pakiety antykryzysowe. A kto stracił na giełdzie, to po co tam trzymał kasę? Mógł zainwestować w Pcimiu, po co się bogacił! To jeszcze nic, najgorzej, jak ma ktoś zakodowany kryzys w głowie; niedowartosciowanie, brak swojego toku myślenia, pustka w głowie wypełniona paroma nitkami podtrzymującymi uszy, zazdrość, syndrom psa ogrodnika, to może być krawdziwy kryzys hm…Tu już bym się zaczął naprawdę martwić.
Pozdrawiam